"Nie płacz w liście
nie pisz, że los Ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
Odetchnij, popatrz
Spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz"

ks. Jan Twardowski


















niedziela, 15 maja 2011

Kolejna Wielkanoc w Anglii

Kolejna Wielkanoc w Anglii nie była już taka radosna jak ta sprzed roku, zapadały nasze decyzje o powrocie do Polski. Nasi przyjaciele również zdecydowali się na powrót, choć nadal jeszcze nie wiedzieli gdzie osiądą. Jak na razie zdecydowali się kilka dni spędzić z nami. Wielkanoc to taki szczególny czas, nie tylko ze względu na jego religijny charakter, ale też z takiej prozaicznej przyczyny jaką jest wiosna. Na ocieplenie i przebudzenie natury czekałam z utęsknieniem. W trudnych chwilach, nawet najmniejsze pozytywne szczegóły i wydarzenia są ważne.

Ze święconką tym razem udaliśmy się do kościoła, do którego chodziliśmy co niedzielę. Kościoła, który stał nam się bardzo bliski i za którym tęsknimy.
Jak nigdy zgromadził tłumy Polaków. Aż trudno uwierzyć, że aż tylu nas tam mieszkało. Wiele znajomych twarzy... ciekawe ilu przyjdzie ponownie jutro?





Aby nie spędzić całych Świąt przy stole, zaraz po uroczystym śniadaniu i Mszy Świętej pojechaliśmy na wycieczkę. Najpierw do ukochanego przez nas Tintagel, legendarnego miejsca narodzin króla Artura, miejsca przepięknego ze względu na klifowe wybrzeże, ruiny zamku, celtyckiego kościółka i starej poczty.





Naszym kolejnym celem było miasteczko za Tintagel, gdzie jeszcze nigdy się nie zatrzymywaliśmy, a które zawsze nam się podobało. Boscastle jest nie dużym, ale bardzo uroczym, turystycznym miasteczkiem z pięknym klifowym wybrzeżem.





Pomimo, iż było zimno i trochę wiało, a ja byłam już w prawie piątym miesiącu ciąży, zdecydowaliśmy się na spacer wzdłuż kanału aż na same klify. Widok zapierał dech w piersiach.






Mężczyźni potrzebowali pogadać ze sobą. Jak facet z facetem. Żona, choć może być najlepszym przyjacielem, to jednak nigdy nie zastąpi przyjaciela w męskim wydaniu. Olek tego potrzebował, a okazja i okoliczności przyrody sprzyjały.





Boscastle kryje w sobie wiele niespodzianek, romantycznych zakątków, klimatycznych knajpek. Jedną z nich odwiedziliśmy, by przekąsić przepyszne Cornwall cream tea. Było rewelacyjne...


Następnego dnia udaliśmy się do Parku Dartmoor. 
I udało się! Spotkaliśmy dzikie konie. 

Mało tego, chciały się z nami zaprzyjaźnić, a my z nimi, a zwłaszcza Przemo.
Na wąskich parkowych dróżkach czasem ciężko było się mijać.










Czas spędzony z przyjaciółmi był niezastąpiony. Postawił nas na nogi a Asia miała okazję spędzić ten czas z chrzestnymi, którzy byli zaskoczeni jej postępami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...