"Nie płacz w liście
nie pisz, że los Ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
Odetchnij, popatrz
Spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz"

ks. Jan Twardowski


















Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

Historia biegnącego lwa

- Mamo, wytnij mi lwa...
- Nie wiem czy potrafię, spróbuję...
- Ale nie leżącego, tylko biegnącego...
- Biegnącego chyba nie potrafię...
Hania poszła do taty, który się uczył.
- Tato, wytnij mi biegnącego lwa.
-??? Hm... To może jak skończę, znajdziemy takiego w internecie i spróbujemy podobnego wyciąć z papieru?
Hania pomyślała chwilę i wróciła do mnie.
- Mamo, wytnij mi duże koło.
Wycięłam. Po chwili...
- Mamo, wytnij mi duży trójkąt.
Wycięłam. Po chwili...
- Mamo wytnij mi jeszcze jeden trójkąt, a potem jeszcze jeden.
Wycięłam. Po chwili...
- Mamo wytnij mi jeszcze takie same trójkąty.
Wycięłam. A Hania  zniknęła na 5 minut.
W końcu wróciła i ...........................................

TA-RA!!!! W rączkach trzymała ... BIEGNĄCEGO LWA!!!

Oto ON!!!




środa, 7 listopada 2012

Haniutkowe urodzinki...

A imprezy były trzy...
1. W Wyrach z babciami i dziadkami i kuzynami i wujkami i ciociami...
2. We Wrocławiu, to taka niespodzianka od chrzestnych. W czasie naszej podróży powrotnej do Anglii, zatrzymaliśmy się na nocleg u przyjaciół, a tu... na Hanię czekał przepyszny tort...
3. W Plymouth - na tę imprezę Hania czekała chyba z pół roku. Stale przypominała, co chciałaby dostać oraz to, że na jej urodzinach koniecznie musi być Wiktor. I się udało...

Poniżej relacja fotograficzna z tego, jakże ważnego dla niej i dla nas dnia.


Poranne życzenia i uściski... HANIA urodziła się tuż przed wschodem słońca 1go września - "dziecko wojny", jak to mówi jej chrzestny...


Zawsze jak jest zaskoczona i zachwycona, przestaje mówić i się uśmiechać. Jest w pełni skupiona na tym, co ją interesuje, tak jakby nie chciała stracić ani sekundy tego cennego czasu... tego zachwytu...


Oczywiście nie mogło obyć się bez kolejnego tortu i bez dmuchania świeczek...



A, że pogoda była cudowna, jak na nietypowe deszczowe i chłodne lato, udaliśmy się z gośćmi do parku na plac zabaw. Hania miała radochę z przebywania z Wiktorem, a Asia w końcu mogła się w pełni nacieszyć ciocią Gabi (ze wzajemnością oczywiście).




Ale w końcu upomniała się o zdjęcie...


Jednak fotomodelką tego dnia została Asia...







sobota, 20 października 2012

Wieczorne mini disco

Nasz urlop to była nieustająca rozrywka. Poranki z delfinami, popołudnia urozmaicane zajęciami z terapeutami, a wieczory iście taneczne. Moje dziecko, to młodsze, jak zawsze nieśmiałe, wieczorami wpadało na scenę i na ile potrafiło, na tyle brało udział w tańcach. Tak jak i w zeszłym roku, najfajniejsza była piosenka "Buli, buli". Hania świetnie sobie radziła z pokazywaniem, nadążała za muzyką i była przy tym tak zabawna...
Tak więc w każdy wieczór mieliśmy okazję po raz kolejny podziwiać tańczące dzieciaki... 






p.s. a w przyszłym roku znowu zatańczymy, może Asia również...

środa, 17 października 2012

Hania jako fotomodelka...

Jak tylko gdzieś biorę ze sobą mój aparat fotograficzny, zawsze przed obiektywem pojawia się Haniutek... I co tu zrobić? Nie odczepi się, jak nie będzie miała całej serii, ha ha. A, że jest fotogeniczna, to z przyjemnością "cykam", tylko jak tu z jej tysięcy zdjęć wybrać to najładniejsze? Nie da rady...

Tegoroczna sesja z Kusadasi, a właściwie to taka garstka...








wtorek, 16 października 2012

Zajęcia popołudniowe - arteterapia

Kolejne zajęcia, które miały spore wzięcie wśród dzieciaków, to zajęcia artystyczne... Malowanie, lepienie, ozdabianie baloników... To ostatnie przysporzyło nam trochę problemów, bo w trakcie zajęć balonik pękną, więc na szybciora robiliśmy drugiego i wyszedł jeszcze ładniejszy. Niestety wieczorem spotkało go to samo, co jego poprzednika, więc Hania ozdobiła siebie. Poniżej Hania w przebraniu. Jakby kto pytał, jest balonikiem...


W zajęcia zawsze bardzo byli zaangażowani terapeuci... oto wspólne dzieło Tomka i Hani.



czwartek, 27 września 2012

Pływanie Hani, ciąg dalszy...

Pływackie umiejętności Hani i Asi również, zostały oczywiście uwiecznione na filmikach... Zapraszam do oglądnięcia. Dodam, że Hania rozpoczęła lekcje pływania. Ma wyjątkową grupę... ona i chłopczyk w jej wieku, więc instruktorka ma szansę sporo z nimi zrobić w ciągu 30 minut. Na drugiej lekcji Hania zaskoczyła ją, bo zanurkowała. Wobec tego, na trzeciej lekcji kazała jej przepłynąć 1/3 szerokości basenu. Hania oczywiście dała radę. I pomyśleć, że do Turcji jechała bez tych umiejętności..








poniedziałek, 17 września 2012

Wodniczek Hania


Podczas gdy Asia cieszyła się z pływania z delfinami, Hania również trenowała. Przedpołudniowe i popołudniowe godziny spędzane w wodzie szybko przyniosły rezultaty w postaci odkrywania przez nas umiejętności pływackich naszej młodszej córki. 
Tuż przed wyjazdem Hania kazała sobie kupić okulary do patrzenia pod wodą, ale jej odwaga najdalej pozwalała jej na zamoczenie końca nosa w wannie. W Turcji uzbrojona w motylki była bardziej śmiała. Zaczęło się od wskakiwania do wody. W czasie skoku czy chciała czy też nie, wpadała pod wodę by po sekundzie wynurzyć się nad powierzchnię wody. Tak bardzo jej się to spodobało, że potrafiła tak cały czas, a najlepiej jeśli ktoś jej towarzyszył. No i znalazła sobie Michałka... jednego z bohaterów naszego turnusu.
Po tygodniu skakanie było już nudne, więc stwierdziła, że teraz chciałaby poćwiczyć patrzenie pod wodą, a co za tym idzie nurkowanie. Zaczęła swój trening od małego basenu, ale dość szybko przeskoczyła do dużego. No, ale znowu zaczęło być nudno, była głodna nowych wyzwań i postanowiła porzucić motylki. Wobec tego wyzwania zostaliśmy wezwani do porządku dziennego, by w ogóle nie spuszczać jej z oczu. Wymyśliliśmy zabawę w pływanie od mamy do taty i od taty do mamy, ale z głową pod wodą... Byliśmy tak zaskoczeni!!! Pół szerokości basenu bez problemu potrafiła pokonać. Oczywiście ktoś musiał ją złapać, bo bez motylków ciężko byłoby jej wypłynąć nad powierzchnię wody. Wobec tak szybkiego rozwoju jej pływackiego talentu postanowiliśmy tuż po powrocie zapisać ją na lekcje pływania... a może to będzie właśnie to???

A poniżej zdjęcia z podwodnej sesji zdjęciowej!!!





















niedziela, 12 lutego 2012

Niezapowiedziana wizyta w szpitalu...

Tego się nie spodziewaliśmy, choć z drugiej strony takie wypadki przydarzają nam się zazwyczaj w weekend, kiedy to nie ma żadnego lekarza pod ręką... Sprawa wcale nie dotyczy Asi. Ta się ma bardzo dobrze... Swoją pierwszą wizytę w szpitalu zaliczyła Hania i to z poważnym podejrzeniem o złamanie ręki. W czasie zabawy z tatą, coś "chrupnęło" i ręka potwornie zaczęła boleć. Po 10 minutach sprawdzania, czy oby nasze dziecko nie zmyśla, zdecydowaliśmy o wizycie w szpitalu. Ja zostałam w domu z Asią a Hania pojechała z Olem na emergency... jak na złość, zapomnieli o telefonie, więc nie miałam szansy dowiedzieć się wcześniej, co jej jest... Więc podczas gdy ja się stresowałam, Olo miał "ubaw". Pierwsze badanie stwierdziło, że wszystko jest ok, ale że bolało, zrobili cztery zdjęcia RTG, które to potwierdziły, ze rzeczywiście wszystko jest ok. Ale, że dalej bolało, a Hania w poczekalni bawiła się  zabawkami za pomocą tylko "zdrowej" ręki - to taki mały test na prawdomówność - pan doktor jeszcze raz zbadał rękę. W trakcie tego badania znowu coś "chrupnęło" i chyba wskoczyła na swoje miejsce. I chyba przestało boleć bo po chwili "chora" ręka zaangażowała się w zabawę.
Po naszej przygodzie pozostała tylko dziecięca naklejka i ostrzeżenie, że to może się powtórzyć...


p.s. Hani bardzo się podobało...

czwartek, 19 stycznia 2012

Ach te siostry...

Moje dziewczyny czasami miewają bardzo fajne chwile, kiedy się razem chichrają, zaczepiają, duszą tzn. przytulają. Asia wtedy tak ładnie skupia wzrok na Hani oczekując więcej...  A jeśli w tym czasie mam pod ręka aparat fotograficzny, to rozkręcają się na całego. Uwielbiają te nasze domowe sesje zdjęciowe.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...