"Nie płacz w liście
nie pisz, że los Ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
Odetchnij, popatrz
Spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz"

ks. Jan Twardowski


















czwartek, 7 kwietnia 2011

Noworoczne życzenia i nadzieje...

Czegóż w takiej sytuacji można sobie bardziej życzyć niż zdrowia, siły i wytrwałości? Bliskości rodziny i przyjaciół. Było to już dawno zaplanowane, a wtedy nabrało dla nas szczególnego znaczenia. Rodzice Olka chcieli odwołać swój lot, ale przekonaliśmy ich, że dla nas to ważne, że dzięki nim troszkę się oderwiemy od tego, co przeżywamy.
Cieszyliśmy się, że mogliśmy ich gościć i pokazać choć niewielki, ale piękny skrawek Anglii. Pielęgniarki, wiedząc, że Asia będzie miała wyjątkowych gości, przygotowały ją na to spotkanie. Gdy weszliśmy do Asi pokoju, zobaczyliśmy ją siedzącą w specjalnym, rehabilitacyjnym foteliku. Była świeżo wykąpana i miała cudną fryzurę. Mało tego! Miała włączony telewizor z jakimś dziecięcym programem. Była tak zadowolona, że od czasu do czasu się uśmiechała a nawet piszczała. Nie wiem czy cokolwiek widziała i słyszała, ale była szczęśliwa. To był piekny, dawno niewidziany widok.
Wizyta babci i dziadka bardzo dobrze wpłynęła na Asię. Można było u niej zauważyć więcej ruchów po lewej stronie ciała. Takie maleńkie zmiany, a tak bardzo nas cieszyły.
Sylwestra spędziliśmy w domu w towarzystwie rodziców Olka oraz tych, którzy łączyli się z nami przez Skype'a. Nie byłam w stanie podsumować tego roku, długo nie mogłam... właściwie to dopiero teraz po 3 latach, pisząc tego bloga przeszłam miesiąc po miesiącu 2007 roku. Było tam tyle pięknych chwil, wydarzeń, tyle radości i tyle cierpienia... Człowiek chciałby cofnąć czas, albo się przebudzić. Ale co by to zmieniło? Nadzieja i ufność, tego wtedy najbardziej potrzebowałam. I dostałam... za dwóch, a właściwie to za dwie (wtedy tego jeszcze nie wiedziałam, ale intuicja mi to podpowiadała).

2 komentarze:

  1. Witaj, Czytam Twojego bloga i nie mogę opanować łez. Bardzo mnie poruszył. Podziwiam Was i Ciebie, że porafiłaś opisać to wszystko, co się w Waszym życiu zdarzyło. Będę się o Was modlić i trzymać kciuki, by każdy kolejny dzień był tylko lepszy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Kittie, jest różnie, raz lepiej raz gorzej, ale ogólnie chyba nie jest źle, Asia idzie do przodu a my mamy nadzieję i robimy,co się da, by jej i sobie samym ułatwić to, co zostało popsute... wszystko ma swój sens, choć czasem nie da się tego zrozumieć, trzeba po prostu przyjąć...
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...