"Nie płacz w liście
nie pisz, że los Ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
Odetchnij, popatrz
Spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz"

ks. Jan Twardowski


















wtorek, 6 grudnia 2011

Odwiedziny Świętego Mikołaja

Jak tradycja to tradycja. Nie ma, że Anglia! Szóstego grudnia do wszystkich grzecznych dzieci przychodzi Święty Mikołaj. Tego chłodnego wieczoru odnalazł również i naszą rodzinkę. A przyjechał, jak wiadomo, z dalekiej Laponii (kiedyś go tam odwiedzimy, może za jakieś 2-3 lata sami wybierzemy się do niego). Hania sama "napisała" do niego piękny list a przez ostatnie dwa dni grzecznie wyczekiwała. Dzieci jak chcą to potrafią, argument "na Mikołaja" by były grzeczne działa zawsze. I zadziwiająco szybko, nie trzeba powtarzać. Późnym wieczorem na Mikołaja wyczekiwaliśmy razem z Gabi, Robertem i Wiktorem. Nie ma to jak obecność przyjaciół w tak ważnej dla wszystkich dzieci chwili. W końcu pojawił się, w wielkim workiem (Royal Mail) pełnym prezentów. Hania była bardzo onieśmielona, można by rzec, że troszkę przestraszona (choć sama zaprzeczała). Asia natomiast była bardzo spokojna i grzecznie siedziała w fotelu. Mikołaj zadbał, by każdy dostał jakiś upominek. Po czym pożegnał się i poszedł do kolejnych dzieci...

Nasz ukochany Święty Mikołaj



Wcześniej, wiedząc, że wieczorem będziemy mieć wyjątkowego gościa, Hania przyozdobiła ciasto, zjadając przy okazji trochę dekoracji.

Ciasto dla Świętego Mikołaja
Efekt końcowy
Asia spokojna i grzeczna, bardzo zadowolona z prezentu

Hania stała się nagle taka małomówna, ale... dwa wierszyki wyrecytowała!

Szczęśliwa, ze swoimi prezentami: misiem i najprawdziwszym pieskiem Obim

3 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...